Strony

wtorek, 12 sierpnia 2014

Zmiany

No to się u nas pozmieniało... wróciłam do pracy. 

Musiał w końcu kiedyś nadejść TEN moment.
Nie sądziłam, że stanie się to tak szybko, ale tak widocznie musiało być.
Od września Olek idzie do przedszkola a Julka do żłobka. Teraz zajmuje się nimi Ciocia Ola. Dzieciaki bardzo ją polubiły i dziś jak Ola wychodziła Olek stwierdził, że "jest smutny i chciałby, żeby Ciocia została jeszcze" :) 

Nie ma już leniwych poranków i wspólnych śniadań.
Nie ma spacerów do parku i na plac zabaw.
Nie ma buszowania po bibliotece w poszukiwaniu pięknych książek.
Nie ma tego luzu...

Teraz zostały nam weekendy. Czuję, że każdy z nich będzie teraz przeżywany jeszcze bardziej aktywnie niż dotychczas (da się?), że będziemy dawali więcej z siebie dzieciom i nie będziemy chcieli "przebimbać" ani minuty ze wspólnego  czasu, który będzie tylko dla naszej czwórki.

Tak bardzo nie chciałabym przegapić niczego ważnego w życiu moich dzieci...
Olo! Jula! Kocham Was!!!





Jak było u Was?
Jak Wy "odcinałyście pępowinę" ?
Jakieś rady?
Podzielcie się proszę :)

Pewnie będę miała mniej czasu na bloga, ale obiecuję, że będziemy tu nadal :)

poniedziałek, 4 sierpnia 2014

Zainspirowani Montessori- odcinek 12

Olek nauczył się liczyć, do 10.
Wkręcił się w cyfry i nie ma dnia bez przeliczania :)
Dziś rano na przykład sprawdzaliśmy czy żaden krasnoludek nie zabrał nam w nocy paluszków. Liczyliśmy palce Julki, Olka i Taty. Na szczęście nikogo w nocy nie było i stan palców się zgadzał :)

Zrobiłam dla Olka planszę z cyframi.  Pod każdą z cyfr jest odpowiednia liczba kropek, na których Olek ma położyć gwiazdki, które później razem liczymy.
Proste, prawda?
Zamiast gwiazdek możecie użyć fasolek, małych kamyczków albo guzików.












Olek ma też swoje ulubione książki o liczeniu.
"Mam oko na liczby"  jest ulubioną :)
A Wy macie swoje ukochane książki o liczeniu?
Podzielcie się tytułami w komentarzach.










środa, 30 lipca 2014

Najważniejsze w życiu!

To miał być idealny weekend! I był... aż do niedzielnego popołudnia, kiedy to trafiliśmy z Olkiem na ostry dyżur pediatryczny. Olo dosłownie przelewał nam się na rękach... Termometr wskazywał 40 stopni! Konsultacja z lekarzem i wspólna decyzja- zostajemy w szpitalu. Wenflon, kroplówka... na szczęście Olek reagował na leki.
Dotychczasowe badania nic konkretnego nie wykazały, wykluczyły tylko wirusy. Czekamy na resztę wyników już w domu, Olo dostaje antybiotyki. Jest dobrze.

Te dwa dni w szpitalu skłoniły nas do wielu przemyśleń...
To niby takie banalne i szalonym wirze codziennych obowiązków często o tym zapominamy ale najważniejsze w życiu jest ZDROWIE!!!! Pamiętajcie o tym :)



Ps. Dziękuję Wam za wszystkie życzenia zdrowia dla Olka :)




piątek, 25 lipca 2014

Instagram'owo 35

Lato na wsi.

Zdarzają się takie chwile...ale zdecydowanie za rzadko...

Rozmowy pod trampoliną.

Kasza...i spokój na pół godziny.

Ostatnie zdjęcie Julki ze smokiem :) 

Lody w parku.

Wakacyjne czytanie na łódce.

Jedna z naszych miejscówek "na dziko", jezioro Nidzkie.

Na pomoście, na boso, najlepiej.

Wspólne rysowanie.

Mąka...wolę jednak sprzątać kaszę...

Przypominam sobie rolki, super sprawa.

Moja!

Gołe stópencje, do całowania.

Smaki lata z ogrodu babci i dziadka.

Udało nam się pojechać pod namiot :)

Wakacyjne czytanie pod namiotem. 
Łatwo nie jest, ale lepiej przemieszczać się w upały tak niż kisić się w tramwajach.

Jula i jej lale.




poniedziałek, 7 lipca 2014

Nasze wakacje, Mazury 2014

Mazury to zdecydowanie "nasze" miejsce na Ziemi.
Tam najlepiej odpoczywamy.
Tam ładujemy akumulatory.
Pakujemy cały majdan na łódkę i żeglujemy.... 
Do portów zawijamy tylko jak musimy, najchętniej nocujemy "na dziko"...
Tak było zanim pojawili się Olo i Jula i tak było teraz, razem z nimi.

Tak, baliśmy się tego rejsu, mieliśmy pewne obawy, ale okazało się, że dzieciaki poradziły sobie lepiej niż myśleliśmy :) Żeglowanie mają we krwi...trudno się dziwić- zarówno Olo jak i Jula żeglowali ze mną "w brzuchu".

Zrobiliśmy trasę Wygryny- Ruciane- Mikołajki- Zdory- Iznota- Wygryny. 
A dokładniej...żeglowaliśmy po: Bełdanach, Nidzkim, Bełdanach, Mikołajskim, Śniardwach i znów Bełdanach :)

A jak było?
Rewelacyjnie!!!
Najlepiej!!!

Pogodę mieliśmy każdą :) na szczęście z przewagą słońca.
Kąpaliśmy się w jeziorze i w misce z wodą (da się? da!).
Robiliśmy ognisko i jedliśmy pyszne kiełbaski.
Wcinaliśmy poziomki i jagody prosto z krzaka.
Jedliśmy ryby złowione przez Dziadka i Wujka.
Robiliśmy sobie piesze wycieczki po mazurskich lasach.
Zwiedziliśmy Park dzikich zwierząt w Kadzidłowie.
Spłynęliśmy pontonem niesamowicie!!! czystą rzeką Krutynią.
No i najważniejsze... żeglowaliśmy...

Dla nas te wakacje były wyjątkowe.
Byliśmy na "naszych" Mazurach z Olkiem i Julą.
Za rok też jedziemy! Na dłużej! :)


Olo! Jula! Dzięki! Jesteście najlepsi!

Ostrzegam! Duuuużo zdjęć!












































Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...