Strony

poniedziałek, 7 lipca 2014

Nasze wakacje, Mazury 2014

Mazury to zdecydowanie "nasze" miejsce na Ziemi.
Tam najlepiej odpoczywamy.
Tam ładujemy akumulatory.
Pakujemy cały majdan na łódkę i żeglujemy.... 
Do portów zawijamy tylko jak musimy, najchętniej nocujemy "na dziko"...
Tak było zanim pojawili się Olo i Jula i tak było teraz, razem z nimi.

Tak, baliśmy się tego rejsu, mieliśmy pewne obawy, ale okazało się, że dzieciaki poradziły sobie lepiej niż myśleliśmy :) Żeglowanie mają we krwi...trudno się dziwić- zarówno Olo jak i Jula żeglowali ze mną "w brzuchu".

Zrobiliśmy trasę Wygryny- Ruciane- Mikołajki- Zdory- Iznota- Wygryny. 
A dokładniej...żeglowaliśmy po: Bełdanach, Nidzkim, Bełdanach, Mikołajskim, Śniardwach i znów Bełdanach :)

A jak było?
Rewelacyjnie!!!
Najlepiej!!!

Pogodę mieliśmy każdą :) na szczęście z przewagą słońca.
Kąpaliśmy się w jeziorze i w misce z wodą (da się? da!).
Robiliśmy ognisko i jedliśmy pyszne kiełbaski.
Wcinaliśmy poziomki i jagody prosto z krzaka.
Jedliśmy ryby złowione przez Dziadka i Wujka.
Robiliśmy sobie piesze wycieczki po mazurskich lasach.
Zwiedziliśmy Park dzikich zwierząt w Kadzidłowie.
Spłynęliśmy pontonem niesamowicie!!! czystą rzeką Krutynią.
No i najważniejsze... żeglowaliśmy...

Dla nas te wakacje były wyjątkowe.
Byliśmy na "naszych" Mazurach z Olkiem i Julą.
Za rok też jedziemy! Na dłużej! :)


Olo! Jula! Dzięki! Jesteście najlepsi!

Ostrzegam! Duuuużo zdjęć!












































piątek, 27 czerwca 2014

24/52 25/52

24/52 Jula, uparta! nerwuska! Po mamusi...
24/52 Olo, eksperymentuje z wodą.
25/52 Jula, pożeraczka poziomek
25/52 Olo, w drodze po maliny, u Prababci

piątek, 20 czerwca 2014

wtorek, 17 czerwca 2014

Zainspirowani Montessori- odcinek 11

Dziś chciałabym Wam zaproponować aktywność rozwijającą małą motorykę ale również koncentrację i dokładność.
Potrzebne będą:
- słoiczki
- kolorowy płyn (u nas woda zabarwiona niebieską farbą)
- pipeta ( u nas zakraplacz do oczu, z apteki za 3zł )

Zadaniem Olka było przeniesienie płynu z jednego słoiczka do drugiego za pomocą pipety.
Początkowo miał problem z obsługą pipety, ale szybko zorientował się jak i kiedy należy nacisnąć aby nabrać płyn i aby go wycisnąć (to dobre słowo? poprawcie mnie jeśli znacie lepsze określenie).
Na razie będziemy pracować ze słoiczkami a gdy Olo opanuje w pełni tą aktywność spróbujemy upuszczać kolorowy płyn na mydelniczkę z wgłębieniami...to już wyższa szkoła jazdy, bo dochodzi tu siła nacisku...ale będziemy próbować!

Jula oczywiście też złapała za piptę! Nie ma to jak obserwować starszego brata :)

Dajcie znać jak Wam poszło :)









Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...