Mniej nas tu trochę, ale ani na chwilę nie zwalniamy tempa.
Wręcz przeciwnie...non stop coś dzieje :)
I dobrze...ale czasu na robienie postów poprostu nie mam, wieczorem padam i marzę tylko o śnie, którego ostatnimi czasy też mam bardzo mało...niestety...
Byliśmy całą rodziną na basenie (wyhaczyliśmy na gruponie super promocję, 39 zł za 2 godziny dla całej czwórki,sprawdźcie, może jeszcze jest).
Julka była w swoim żywiole, młoda uwielbia wodę! Olo musial się na początku oswoić z wodą, ale później już szalał z Marcinem na zjeżdżalniach, był na rwącej rzece i na fali :)
Kibicowaliśmy Marcinowi na Pierwszym Biegu Mietkowskim, który odbywał się wokół zalewu Mietkowskiego.
Olo przekroczył metę z Tatą :) więc pierwszy oficjalny bieg ma już za sobą :)
A ostatnie pół tygodnia spędziliśmy u Dziadków na wsi.
To były prawdziwe wakacje.
Upał, basen, trampolina, zabawy z kuzynem Bartkiem, zjeżdżalnia, huśtawki, baza zrobiona z koców, poziomki i truskawki prosto z krzaka, piaskownica, jeszcze raz trampolina...i nieuwiecznione lody z cukierni, rower!, bańki...no czego my tam nie robiliśmy...
Julka nauczyła się podciągać do siadu :)
A Olek paru nowych słów:
baza
Batek- Bartek
Unka- Julka
buty
mały
ał- pojechał
oć- chodź
 |
| Taki jest Olek szczęśliwy jak skacze na trampolinie! |