Oglądając zdjęcia myślę sobie, że to były jednak udane włoskie wakacje.
Pogoda była średnia, bo dużo padało, ale za to jak wyszło słońce to aż prażyło a termometry wskazywały 27 stopni.
Jedzenie było przepyszne! Pizza, pasta, ravioli, gnocchi, loooooody! (Oj tak, w Amalfi jedliśmy najpyszniejsze lody na świecie!)
Ludzie są tam bardzo mili, niesamowicie reagują na małe dzieci, uśmiechają się, cmokają w charakterystyczny sposób, machają, podobało mi się to bardzo.
Nasz domek był położony w pięknym miejscu, z zielonym ogrodem i widokiem na morze...
Trochę pozwiedzaliśmy, zaliczyliśmy piękny, długi spacer z cudownymi widokami, wpięliśmy się na słynne Vesuvio, z daleka popatrzyliśmy na Pompeje.
Tydzień minął bardzo szybko...
I zachorowaliśmy na starego fiata 500 :) (Ktoś ma ciocię, wujka we Włoszech i pomoże nam takie cudeńko kupić?)
No to Włochy zaliczone, gdzie nas poniesie za rok??
Ps. Nie, nie odpoczęłam...